PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Czesio1
2012-10-09, 15:42
Sytuacje nieprawdopodobne i błędy w Templariuszach
Autor Wiadomość
von Dobeneck 
Maniak Samochodzika
Naczelny Błazen Forumowy



Pomógł: 3 razy
Wiek: 46
Dołączył: 13 Lip 2012
Posty: 6420
Skąd: [[[[[
Wysłany: 2017-08-13, 06:14:49   

Nauka w dwa dni Judo też nie jest zbyt przekonująca, nawet pomimo faktu, iż kiedyś jako dzieciak Tomasz coś tam ćwiczył. Roczna przerwa w treningu powoduje takie zaległości, że trzeba zaczynać od początku.
_________________


Nie zna smaku prawdziwego życia, kto przez tunel samotności się nie przeczołgał
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3305
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-08-13, 08:59:50   

von Dobeneck napisał/a:
Nauka w dwa dni Judo też nie jest zbyt przekonująca

Szczególnie jak się nie ma partnera do ćwiczeń. :p
von Dobeneck napisał/a:
nawet pomimo faktu, iż kiedyś jako dzieciak Tomasz coś tam ćwiczył.

Przed wojną? :zdziw:
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
von Dobeneck 
Maniak Samochodzika
Naczelny Błazen Forumowy



Pomógł: 3 razy
Wiek: 46
Dołączył: 13 Lip 2012
Posty: 6420
Skąd: [[[[[
Wysłany: 2017-08-13, 09:56:01   

Even napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:
Nauka w dwa dni Judo też nie jest zbyt przekonująca

Szczególnie jak się nie ma partnera do ćwiczeń. :p
von Dobeneck napisał/a:
nawet pomimo faktu, iż kiedyś jako dzieciak Tomasz coś tam ćwiczył.

Przed wojną? :zdziw:


Mniej więcej. ;-)
_________________


Nie zna smaku prawdziwego życia, kto przez tunel samotności się nie przeczołgał
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 50 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 15012
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-08-15, 00:32:37   

pankonfiturek napisał/a:
Dla mnie najbardziej kłująca w oczy jest sytuacja z podsłuchiwaniem Bahometa. Bahomet z żoną przez dwie noce krążył po zamku i AKURAT w momencie jak Tomasz z ekipą zbliżyli się do podsłuchu, żona się go zapytała "co my tu właściwie robimy?". No i Bahomet zaczynając od „przecież już ci mówiłem...." wykłada jej wszystko, co było w liście. Bardzo leniwa zagrywka ze strony Nienackiego
No bo żonie przez dwie noce nie przyszło zapytać o taki drobiazg, jak po co się ukrywają w zamku do nocy, żeby w nim buszować z latarką. No i czekała z tym pytaniem do idealnego momentu. No i Bahomet, zamiast powiedzieć "szukamy znaczku na murach", dał jej całą ekspozycję.

Fakt. Też mi się to wydawało bardzo nienaturalne. Kto by siedząc w ciemnych lochach zadawał sobie trud do czytania listu, zamiast krótko odpowiedzieć. No i żona musiałaby być kompletną kretynką, żeby 2 noce krążyć po zamku nie wiedząc po co. :zdziw: :D
_________________
 
 
Piotreek 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 15 Cze 2007
Posty: 967
Wysłany: 2017-08-21, 00:21:16   

von Dobeneck napisał/a:
Nauka w dwa dni Judo też nie jest zbyt przekonująca, nawet pomimo faktu, iż kiedyś jako dzieciak Tomasz coś tam ćwiczył. Roczna przerwa w treningu powoduje takie zaległości, że trzeba zaczynać od początku.


W Templariuszach?:-)
 
 
von Dobeneck 
Maniak Samochodzika
Naczelny Błazen Forumowy



Pomógł: 3 razy
Wiek: 46
Dołączył: 13 Lip 2012
Posty: 6420
Skąd: [[[[[
Wysłany: 2017-08-21, 18:06:11   

Piotreek napisał/a:
von Dobeneck napisał/a:
Nauka w dwa dni Judo też nie jest zbyt przekonująca, nawet pomimo faktu, iż kiedyś jako dzieciak Tomasz coś tam ćwiczył. Roczna przerwa w treningu powoduje takie zaległości, że trzeba zaczynać od początku.


W Templariuszach?:-)


Po prostu byłem po lekturze Księgi i dlatego mi się to przypomniało. ;-)
_________________


Nie zna smaku prawdziwego życia, kto przez tunel samotności się nie przeczołgał
 
 
Piratka 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2140
Skąd: Wyspa Skarbów
Wysłany: 2017-10-11, 23:19:17   

Even napisał/a:
No jasne, ale co dalej? Czy zmieniając pracę z redaktora na urzędnika w CZM - zmienił też miejsce zamieszkania? Dojeżdżał codziennie z Łodzi do Warszawy? :)
:564: :564: :564:
Znając osiągi Wehikułu byłoby to możliwe w pół godziny. Teoretycznie, jak by powiedział Cornelius (Piąty Element).

Z24 napisał/a:
"Uroczysko" - bezustanne pochlaje u Justa (wino porzeczkowe)
"Skarb Atanaryka" - wiśniak doktora Stroema (z orenżadówki czy butelki po piwie - w każdym razie z hermetycznym zamkiem)
"Pozwolenie na przywóz lwa" - narąbał się przy szynkwasie w w Klubie (ze współczucia dla siebie), leśniczemu Szulcowi wyżłopał jakąś miętową wódkę, a jak się skąpał przy przeprawie przez strumień, to radzieccy pogranicznicy z pewnością nie rozgrzewali go termoforem... I w ogóle wiadomo - Rosja - biez poł litra nie razbieriosz.
WZ - piweczko u Pilarczykowej pod pretekstem zbierani informacji. Widać rzucało się to w oczy, skoro pani P. przyszła aż nad Wisłę powiedzieć mu o świeżym transporcie.
PSiT - W Malborku obciągnął francuski koniak Petersenowi, dopiero naoliwiony umysł alkoholika pracował właściwie - odkrył fakt istnienia Kortumowa, potem - oczywście - skok do autka i wariacka jazda.
KS - Najpierw wąchał eter i zaraz potem wychlał koniak doktora.
ND - Lewy burgund z jakimiś prochami na dokładkę.
Wtedy chyba się wystraszył i przestał się obnosić ze swoim nałogiem, bo w NPPS - niby nic, ale ciekawe czym popijał tego węgorza? Chytrze też podpłynął do jachtu Wacka Krawcika jak była tam tylko panna Edyta - chciał obadać, czy coś został z tej skrzynki piwa.
PSiZF - PS idzie na punkt obserwacyjny w "Honoratce" nie po to, żeby popijać kawusię... A potem to już zaprawia do delirki: widuje białe myszki i musi łeb wstawiać pod kran.
PSiF - W drodze tak go suszy, że skręca do pierwszej lepszej winnicy w nadziei, że coś tam w beczce zostało. W zamku od razu się przyssał do sherry. Wyobrażam sobie jak wyglądała piwnica barona po najeździe z Polski.
PSiTT - Żeby PS-owi wyklarować, gdzie mieszka Blacha, pan Dohnal podaje adres najbliższej knajpy, bo wtedy wie, że PS trafi gdzie trzeba. Kilkakrotne w roku wyjazdy w Bieszczady - nawet nie muszę sobie wyobrażać, bo ja też to praktykowałem. W każdym razie ja nie dałem się skusić na napój zwany "Świat się śmieje", a to ze względu na tę czaszkę ze skrzyżowanymi piszczelami na etykiecie...
PSiW - Co to się lało strumieniami na tzw. wieczorkach rozpoznawczych w różnych ośrodkach wczasowych... Jeśli wierzyć teraźniejszej TV - ocet. PS bohatersko skoczył do kokpitu FD dryfującego wśród parnej, mrocznej, mazurskiej nocy... Szukał flaszki pozostawionej przez załogę.
PSiN - Na Czarcim Ostrowie usiłuje napić się na krzywy ryj: nagabuje Winnetou o koniak - niby tak się troszczy o zdrowie Moniki, ha, ha, ha. Potem obserwuje hobbystów kopiących tu i ówdzie i popijających jabole. Ciekawe co sam popijał? przecież coś trzeba robić w czasie takich wielodniowych, beznadziejnych obserwacji. No i trzeba się czymś rozgrzewać.
PSiZR - Tu już PS popada w poetyzm, to samo w sobie wzbudza podejrzenia. Szczegółów nie pamiętam.
PSiCzU - Co rośnie w Kolumbii nie muszę chyba wyjaśniać. A i psychotropy były w robocie. W latach 70-tych był w użyciu preparat pod nazwą Parkopan - przez amatarów silnych wrażeń nazywny wymownie "sztachetą". Wkrótce wycofano go z lecznictwa bo wywoływał psychozy... Może to stąd te omamy typu UFO itd.
Dokonale. Chyba już o tym pisałam, zatem powtórzę.
W Zamku 6 Dam Pan Gaspard przejął od razu inicjatywę w swoje ręce i zajął się rozlewaniem sherry do kieliszków.
- Przepraszam, ale ja nie piję - zastrzegła się panienka widząc, że pan Gaspard zamierza napełnić również trzeci kieliszek.

Zaś w Rękawicy Diana Denver zdjęła okrywającą ją ciemną chustkę. Zobaczyłem, że jest w dżinsach i błękitnym sweterku z dużym dekoltem, przysłoniętym granatową apaszką w białe grochy.
- Napije się pan sherry? - zapytała. Mój Boże, w iluż sensacyjnych filmach słyszałem pytanie: "Czy wypije pan kieliszek sherry?" Nigdy w życiu nie piłem sherry.
- Tak, oczywiście - wybąkałem.

Albo od tego ustawicznego pociągania pamięć szwankowała, albo z jakichś powodów nad Loarą owego sherry nie pił. Chwilę wcześniej bowiem Pigeon znowu głośno mlasnął językiem, jakby na nim poczuł aromatyczny malinowy smak wina z okolic Chinon.
- Nie używam alkoholu - powiedziałem. Pokręcił głową z dezaprobatą:
- Skaut.

W Rękawicy również
- Może po koniaczku? - zaproponowała blondyna. Przecząco pokręciłem głową.
- Nie pijemy alkoholu - oświadczyłem.

I bądź tu mądra...
W UFO Wybrałem najtańszy gin z tonikiem, który i tak miał pochłonąć połowę moich zasobów (...) Umoczyłem usta w szklance z ginem i zapaliłem cygaro.[!] (...) piję tylko tonik. Gin zamówiłem wyłącznie po to, aby nie zrobić przykrości barmanowi. Odcedzał go? Później Ralf otworzył drzwiczki szafki chłodniczej misternie ukrytej w ścianie.
- A więc sherry, whisky, gin? - zapytał.
- Tonik - odpowiedziałem. Skinął głową i wyjął dwie butelki toniku.
- Domyślałem się, że nie lubi pan alkoholu. Ja także rzadko go używam.

Następnie Florentyna zamówiła whisky z wodą sodową, a ja gin z tonikiem. (...) barman: Może być tylko meskalina.
- To już wiem - oświadczyłem dwuznacznie, ale on nie podchwycił ironii. - Trafiłem do nędznej budy. W takim razie poproszę tonik bez ginu.

Chyba by zrobić przykrość barmanowi.
Z24 napisał/a:
Szara Sowa napisał/a:
Jeszcze jest kwestia czasu letniego i zimowego. Czy wtedy już obowiązywał czas letni? Chyba nie. Czyli wtedy ciemno robiło się już godzinę wcześniej niż obecnie. :)
Czyli harcerze do wsi doszli też godzinę wcześniej niż tu sobie wyobrażamy!
Nie wiem według jakiego czasu podał godzinę zachodu Wiewiórka :D . Wiem, że czas letni był wprowadzony w latach 50-tych, potem w latach 60-tych była jakaś przerwa. I pamiętam jak to wprowadzali na początku lat 70-tych :D . To jest akurat czas najdłuższych dni w roku, a pora zachodu i zmierzchu jest w naszych szerokościach długa. Trzeba jeszcze uwzględnić, że nasz czas strefowy, (czyli zimowy) jest obliczony względem 15 st. dł. wsch., czyli południka przebiegającego przez Niechorze (przez W-wę przebiega 21 E) i stosownie do tego odejmuje się godzinę przechodząc na czas letni. No i różnica czasu między wschodem Słońca w najdalej na wschód i na zachód wysuniętych punktach obszaru kraju wynosi około 40 minut, a ten incydent miał miejsce na Suwalszczyźnie ;-) .
Ale to wszystko nie ma specjalnego znaczenia. Ten fragment akcji jest całkowicie wiarygodny, czy to był pół godziny w tę stronę, czy w drugą. Jakby tam chodziło o to że o 22.30. sklep był otwarty, to co innego :D .

Po II Wojnie Światowej czas letni wprowadzano w latach 1946 - 49, 1957 - 64 i od 1977.

PawelK napisał/a:
borsuk napisał/a:
dlatego napisałem, że to błąd.
Błąd to jest błąd, a to można nazwać niekonsekwencją, niespójnością, ale nie błędem. Błąd to by był gdyby napisał, że Sokole Oko jest ojcem Wiewiórki.
:564:
Z24 napisał/a:
Mnie to wcale nie dziwi. Od lat usiłuję łopatologicznie implantować wiedzę osobom skądinąd godnym najwyższego szacunku, a one popełniają stale te same błędy... :/
Też znam to z doświadczenia.

John Dee napisał/a:
pankonfiturek napisał/a:
Dla mnie najbardziej kłująca w oczy jest sytuacja z podsłuchiwaniem Bahometa.
W moim mniemaniu najsłabszym ze wszystkich pomysłów Mistrza jest pułapka, jaką Fantomas stawia Panu Samochodzikowi, w postaci listu w skrzyni. “Schowaj ją na dnie skrzynki. Nikt nie ma prawa znaleźć jej przy którymś z nas. Gdyby coś nam groziło trzeba tę kopertę zniszczyć zrozumiano? — No pewnie, szefie — kiwnął głową grubas. — W tej kopercie kryje się nasza największa tajemnica.” Infantylny pomysł, jednak w sumie małe tylko wykolejenie, jedno z nielicznych. :)
Ale tu omawiamy Templariuszy, przyznaję, że w pierwszym czytaniu Fantomasa złapałam się na tę pułapkę.

W Templariuszach Kapitan wygrażając Malinowskiemu, robi to po angielsku. Czy choć raz zaklął po duńsku? Oczywiście po duńsku PS pewno by tylko mógł się domyślać, że Kapitan mówi "obedrę ze skóry", jednak wygladało by to przekonująco.
W Skarbie Strom wziął go do ręki i począł obracać gorączkowo, oglądając ze wszystkich stron.
– Mein Gott! Mein Gott!... – wyrwał mu się stłumiony okrzyk. Strom mruczał coś po szwedzku. Wyglądał na nieprzytomnego. Wzrok miał błędny i wciąż mówił po szwedzku.
– Herr Doktor! – krzyknął na niego Andrzej.
– Tu... Na tym garnku jest wyryty napis... – jąkał się Strom. Wydawało się, że zapomniał niemieckiego i z trudnością klei zdanie. – Napis w języku gockim: „Gutani othal. Ik im Hailak”. To znaczy: „Jestem nienaruszalnym skarbem Gotów”.
_________________


- A czy nie ma dobrych piratów?
- Nie. Bo to się mija z samym założeniem piractwa.
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 19 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6123
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-10-12, 11:30:31   

Patrzcie, zupełnie zapomniałem o tym traktacie o słabościach Tomasza... :D Dzięki, Piratko, za przypomnienie.

Jestem zaskoczony, że jak piszesz, ponownie po raz któryś czas letni wprowadzono w 77'. Mam wrażenie, że to było wcześniej.
_________________
Z 24
 
 
Piratka 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2140
Skąd: Wyspa Skarbów
Wysłany: 2017-10-13, 15:52:51   

Z24 napisał/a:
Patrzcie, zupełnie zapomniałem o tym traktacie o słabościach Tomasza... :D Dzięki, Piratko, za przypomnienie.
:)
Z24 napisał/a:
Jestem zaskoczony, że jak piszesz, ponownie po raz któryś czas letni wprowadzono w 77'. Mam wrażenie, że to było wcześniej.
Podaję to za: Czas letni w Polsce.
_________________


- A czy nie ma dobrych piratów?
- Nie. Bo to się mija z samym założeniem piractwa.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,43 sekundy. Zapytań do SQL: 12